pompa insulinowa dla mojej córeczki

MARZEC 2012 DIABETOLOGIA -PODŁĄCZENIE DO POMPY

Nadszedł w końcu upragniony dzień. Dień ,który na zawsze miał odmienić nasze życie z cukrzycą. To było nasze być,albo nie być. Wstaliśmy skoro świt. Spojrzałam na moją córeczkę , była taka wychudzona , taka blada. Nie jadła od kilku dni ,bojąc się zastrzyków z insuliny. Szukałam pomocy wśród lekarzy , ale nikt nie mógł ,a może nie chciał mi pomóc. Ubrałam córecie jak jeszcze spała, wzięłam ją na ręce, była taka lekka… Nie miała siły nawet iść. Pierwszy raz w swoim życiu tak bardzo chciałam się jak najszybciej znaleźć w szpitalu.

Podjechaliśmy ze skierowaniem , pamiętam na izbie przyjęć wielkie akwarium ,a w nim rybkę, a raczej ,,rybsko” , które podpływało jak doszło się do akwarium, fajna sprawa ,bo rybka zwana ,,Wackiem” wywoływała uśmiech na twarzach oczekujących dzieci.
W końcu zaprowadzili nas na oddział. Powiedziałam zgodnie z prawdę co nas spotkało jak córka odmówiła jedzenia,chyba trochę mi nie uwierzono , chyba wszyscy myśleli ,że wyolbrzymiam…
W końcu podłączyli córcie do pompy i okazało się, że nie wyolbrzymiałam ,bo nawet z pompą nie chciała nic zjeść. Cukry bardzo spadały ,a Natka nie chciała nic jeść… Zadecydowano ,że podłączą ją pod glukozę. Znienawidzony przez Natkę szpitalny motylek kolejny raz zagościł na jej ręce. W końcu dała sobie wytłumaczyć, że teraz jest inaczej ,że jak będzie jadła to wyjmą jej motylka ,i że nie będzie zastrzyków do posiłku. To była istna rewoluicja , Nataszka zaczęła jeść!!! Okazało się,że była bardzo głodna , wciągała kromkę razowego chleba aż jej się uszka trzęsły. Była jeszcze troszkę nieufna, po jedzeniu czekała na rozwój wydarzeń, a kiedy zobaczyła ,że nie ma zastrzyku, tylko podajemy insulinę pompą widac było ,że jej ulżyło…
W jej oczkach pojawiła się dawno nie widziana iskierka szczęścia, nadziei. Szybciutko doszła do siebie i zaczęła rządy na oddziale. Pierwszy raz od miesiąca poczułam ulgę. Tym razem płakałam ze szczęścia… Nie mogłam tylko zrozumieć czemu mając dla nas pompę, wypuszcona nas bez niej. Co to miało być??? Eksperyment!!!!
Inne dzieciątko wyszło z pompą ,bo podobno miało duże wzrosty i szybkie spadki , odpwowiedziałam na to ,że jak bym wiedziała ,to bym specjalnie karmiła Natkę cukierkami na oddziale,żeby miała też szybkie wzrosty,to wtedy byśmy wyszły od razu z pompą. Oczywiście nie zrobiłabym tego ,ale byłam taka zła ,że niepotrzebie zafundowano mojemu dziecku taki koszmar.
Powiem szczerze ,że nie wyobrażam sobie naszego życia bez pompy, pompa stanowi z Natką nieodłączną całość. Do domu wróciliśmy w środę ,a w sobotę święciliśmy jajeczka. Na szczęście święta Natka miała wesołe, na tyle na ile to było możliwe.
Natka od razu zaakceptowała pompę, nie przeszkadzało jej ,że musi z czymś chodzić. Nigdy nie skarży się ,że coś ją uwiera. Jest bardzo dzielna:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>