Miesięczne Archiwa: Kwiecień 2014

Niedługo na badania…

Byliśmy kilka dni temu na wizycie kontrolnej u diabetologa. Trochę się najeżyłam ,bo ostatnio pani doktór nalegała żeby zwiększyć bazę ,a zmniejszyć przeliczniki do posiłków, a na ostatniej wizycie usłyszałam coś zupełnie odwrotnego. W sumie i tak pewnie (mam taką nadzieję) przyjdzie mi zmniejszyć bazę ze względu na więcej ruchu. W końcu.
Od zachorowania córci minęły dwa lata, więc przysługują nam kompleksowe badania. Wiem ,że to konieczne , w zasadzie od samego zachorowania córci wiedziałam ,że co jakiś czas trzeba będzie pójść na kilka dni do szpitala. Wczoraj byliśmy na oddziale pytając się o termin , mamy dzwonić , bo podany termin nie bardzo nam pasował. Nataszka pamiętała gdzie co jest , nie bała się ,bo ją też przygotowuję do tego ,że będziemy musiały troszkę pobyć w szpitalu na badaniach. Pewnie jeszcze nie zdaje sobie do końca sprawy ,że będzie kłuta. Dla niej najważniejsze jest ,że tam jest świetlica i dzieci. Może taki pobyt wśród dzieci z cukrzycą znowu wzmocni jej przekonanie ,że nie jest jedyna? Ostatnio znowu zaczęła pytać dlaczego tylko ona tak ma (chodziło jej o porównanie do koleżanek z przedszkola) ,więc może takie obcowanie z innymi ,,pompkami” ją troszkę uspokoi.
Martwię się tylko tym ,że na siłę będą chcieli zmniejszać ilość insuliny, będą eksperymentować ,a to może nie za dobrze wpłynąc na cukry u małej. I to czekanie z korektą ,aż lekarz zadecyduje czy i ile insuliny podać. Nie oszukujmy się , lekarzom zależy ,żeby każde dziecko było prowadzone ,,książkowo” ,a tak się nie da. Każde dziecko ma inne zapotrzebowanie na insulinę , jak to się mówi od reguły zawsze są wyjątki.

Dzięki temu ,że ostatnio dni były słoneczne to większość czasu spędziłyśmy na dworze. Fajnie. Cieszę się jak Nataszka jest zadowolona. Wiadomo też jak ruch wpływa na cukry. Natomiast dzisiaj znowu zimno. Szkoda, bo miała z tatą iść na rower. Chociaż może to lepiej ,bo teraz zaczęła coś dziwnie pociągać noskiem i twierdzi ,że gardełko ją drapie. Oby to było przejściowe.