DZIECKO W SZPITALU? NA SZCZĘŚCIE NIE TYM RAZEM :)

W końcu dopadły nas ketony. Stało się to w piątek  13- lutego. Nieźle się wystraszyłam jak zobaczyłam na pasku testowym ketony na +++ , już w zasadzie zaczęłam pakować się do szpitala. Ale zacznę od początku.

W tłusty czwartek Natka zjadła pączusia, jak wszyscy. Cukry i samopoczucie ok. Na kolację zażyczyła sobie chlebek z masełkiem i jakiś czas po kolacji zaczęła narzekać na ból brzuszka. Myślałam ,że może wypiła za dużo. Masowałam jej brzuszek ,aż w końcu usnęła. Pomiar cukru o ok. 00:00 wykazał konieczność dopojenia małej ,więc podałam jej soczek. Nagle po wypiciu tegoż napoju wszystko wróciło na zewnątrz. Praktycznie cała zawartość kolacji. No i mamy problem. Cukier niski , mała wymiotuje… Zrobiłam ciepłe  herbatki, jedną posłodziłam cukrem, druga została gorzka i powoli podawałam 3 łyżeczki słodkiej po czym 3 łyżeczki gorzkiej. Niestety po jakimś czasie herbatka też wracała ,ale na szczęście cukier z niej musiał się wchłaniać ,bo poziom glukozy na glukometrze zwiększał się. Ponieważ okazywało się ,że jednak cukier nadal spada, zatrzymałam pompę i dopajałam mała powoli herbatami (na zmianę). Herbatka musiała być bardzo ciepła, więc co chwilkę robiłam świeże, chłodniejsze szybciej powodowały wymioty.Już wtedy zastanawiałam się nad tym ,żeby jechać do szpitala ,ale postanowiłam się wstrzymać. Na szczęście wymioty przeszły, cukier urósł ,ale bałam się włączać bazę. Ponastawiałam budziki i poszłam spać o ok: 4:00 nad ranem. Obudziłam się rano , mierzę cukier ponad 300 ! Myślę sobie ŚWIETNIE, niech jeszcze będą ketony w moczu i mamy komplet. Mała zrobiła siku–>mierzę paskami, ketony na 3+. Oczywiście wpadłam w panikę , zrobiłam małej herbatę z cytryną, bałam się ,że znowu będzie wymiotować po takim koktailu ,ale myślę spróbuję. Niestety zwymiotowała. Oczywiście w międzyczasie poszła SOLIDNA KOREKTA , pewnie jeszcze więcej bym podała insuliny ,ale bała się znowu wymiotów i za niskiego cukru. Wróciłam do pojenia małej malutkimi porcjami gorzkiej herbaty. Niestety nawet te małe ilości wywoływały odruch wymiotny. Tata małej szukał numeru na oddział diabetologiczny ,żeby dowiedzieć się co robić , ja strasznie panikowałam. W pamięci miałam kwasicę ketonową , którą już raz moje dziecko przeszło (przy rozpoznaniu). Po chwili w przypływie zdrowego rozsądku pomyślałam ,że przecież przy wymiotach też pojawiają się ketony , a cukier ponad 300 nie utrzymywał się na tyle długo ,żeby doprowadzić do kwasicy. Pozostawał jeden problem. W organizmie były ketony , które wywoływały odruch wymiotny ,a mała średnio chciała pić . Kolejny pomiar ketonów wykazał ich spadek , cukier pokazywał nadal ponad 300 . Ze strachem podawałam kolejne korekty ,ale wiedziałam ,że nie mam wyjścia, bo wytworzyła się odporność na insulinę , którą spowodował brak bazy i ketony.W końcu cukier zaczął spadać. Insuliny podałam tyle ,że normalnie cukier spadł by o 600. Nagle moje dziecko zażyczyło sobie gazowanej wody mineralnej o smaku owoców leśnych z cukrem. Mała zaczęła pić tą wodę drobnymi łyczkami i ku mojemu OGROMNEMU ZDZIWIENIU  nie zwymiotowała jej. Owszem odbijało jej się ,ale zawartość zostawała w brzuszku. Kolejne pomiary ketonów pokazywały ,że jest ich coraz mniej. Nie wiem jak dałyśmy radę to pokonać. Wszystko dzięki mojej córeczce, która robiła to o co ją prosiłam ,jestem z niej taka dumna. Oczywiście w tym samym dniu poszliśmy do lekarza, lekarka zaleciła dietę i obserwację ,a jeśli wymioty by się powtórzyły to mieliśmy jechać do szpitala. Na szczęście (odpukać) w nie było już niemiłych niespodzianek. Nataszka nic nie jadła już w piątek. Bała się . Piła tylko herbatkę i tą smakową gazowaną wodę mineralną (której osobiście nikomu nie polecam przy wymiotach i nie wiem jakim cudem małej po niej nic nie było , w każdym razie po całej tej aferze Natka powiedziała ,,ta woda postawiła mnie na nogi” . Cukry w granicach 140 , nie obniżałam nic a nic ,bo bałam się znowu hipo. 

Poniedziałkowa wizyta kontrolna potwierdziła ,że z brzuszkiem już ok. Więc dzisiaj poszliśmy pierwszy raz po feriach do przedszkola. Nataszkowemu leniuszkowi nie bardzo się chciało ,ale potem była już w miarę zadowolona. W miarę ,bo jest dwóch chłopców ,którzy jej dokuczają . Starają się ją zaczepiać ,żeby ona brała udział w ich przepychankach ,a Nataszka po kilku poważnych rozmowach wie ,że nie powinna wdawać się w takie aferki , więc w tej chwili jest pokrzywdzona. Pani zwraca uwagę chłopakom ,ale widocznie to nie wystarcza. 

2 Odpowiedzi na DZIECKO W SZPITALU? NA SZCZĘŚCIE NIE TYM RAZEM :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>