Miesięczne Archiwa: Marzec 2015

Dzieci z cukrzycą typ-1 marzą o powrocie do zdrowia. Czy ktoś w końcu wynajdzie lek?

8 marca. Ta data wywołuje u mnie mieszane uczucia. Cieszę się szczęściem mojej córeczki , która już dwa dni temu zakomunikowała swojemu tacie ,żeby przygotował dla niej  prezent,bo niedługo dzień kobiet.

Dla mnie trzy lata temu 8 marca stał się jednym z ,,tamtych dni”.Nic na to nie poradzę ,że kiedy zbliża się ten dzień to ja widzę moją córkę na wielkim , szpitalnym łóżku , wychudzoną ,bladą , przerażoną , smutną z wielkim wenflonem na rączce do którego podłączone było urządzenie dawkujące insulinę. Wtedy nie było jeszcze penów, ale i bez tego moje dziecko płakało z przerażenia, kiedy pielęgniarka przychodziła mierzyć jej cukier. Mam ten płacz w uszach, nie pozbędę się go nigdy. Przerażona , mała 3-letnia dziewczynka krzycząca z przerażeniem w głosie ,,krew”. Potem jeszcze doszły peny, kolejny żal , ból i jej niedowierzanie ,,co jeszcze mnie czeka”. Płacz, krzyk ,wyrywanie się. Ten żal w małych oczkach, które zawsze wyrażały pewność siebie, hardości, ten błysk powoli gasł , w jego miejsce pojawił się żal, smutek , ból i strach. Natka myślała ,że już nie wróci do domku. Potem w domku myślała,że będzie jak dawniej, jak opuściliśmy mury szpitala Nataszka powiedziała ,,JESTEM WOLNA ,NAPRAWDĘ  ” i na nowo pojawił się ten błysk w oku . Niestety nie była…W upragnionym domu było nadal jak w szpitalu…Pierwszy domowy zastrzyk z insuliny , który ona odbierała jak napaść na swoją osobę przez ludzi , którym bezgranicznie ufała zgasił znowu filuterną iskierkę w jej oczkach.Widziałam w nich żal i pytanie ,,mamusiu , dlaczego mi to robicie”?

Nie pamiętam dokładnej daty dnia , w którym trafiliśmy do szpitala. 8 marca byliśmy już na diabetologii , wcześniej OIOM. Nie chcę zaglądać na datę na wypisie, nie chcę pamiętać kiedy dokładnie to było , wystarczy mi ,że 8 marca stał się odnośnikiem do tamtych wydarzeń. W tym dniu tata Natki przyniósł nam po bukiecie tulipanów do szpitala. Były piękne. Moje dosyć szybko się posypały , a te Nataszki bardzo długo stały niewzruszone. Nawet pielęgniarki zwróciły na to uwagę. Myślałam wtedy ,że to może jakiś znak ,że wszystko się ułoży ,że cukrzyca się cofnie. Jak to mówią ,,tonący brzytwy się chwyta”. Niestety to był tylko mrzonki.

 Czuję straszną pustkę , wielki smutek. Mam żal do świata ,że tak się stało. Dzisiaj jak wracaliśmy z dworu Nataszka zobaczyła gwiazdkę na niebie i nam ją pokazała. Powiedziałam ,,mam już życzenie” . Tata Natki dorzucił ,,ja też mam życzenie, jedno jedyne , niczego więcej nie chcę tylko tego”. Nataszka spytała ,,chcecie ,żebym nie miała pompy?” (CHODZI JEJ O BYCIE ZDROWĄ) . ,,Tak” odpowiedzieliśmy oboje. Nataszka dodała ,że pomyślała sobie takie samo życzenie. Może skoro tulipany zawiodły to GWIAZDKA pomoże? Czekamy na cudowny lek.