Smutki mamy cukierka.

Zapragnęłam wywołać zdjęcia Nataszki. Długo się do tego zabierałam. Już kiedyś miałam wszystko pogrupowane ,przygotowane, ale system padł i jakoś tak wyszło , do tego  Nataszka była mała i wymagała nieustannej inwigilacji .żeby czegoś nie zmajstrować , a potem… Potem zachorowała i przeglądanie starych zdjęć sprzed zachorowania stało się dla mnie udręką i doprowadzało mnie do płaczu. Tak było i tym razem ,ale nie na taką skalę jak jeszcze jakiś czas temu. Do tego Natka usłyszała mój płacz i spytała czemu płacze , i powiedziała ,że jak nie przestanę to i ona będzie płakała.Ona też oglądając zdjęcia jak była ,,dzidziusiem” miewała napady smutku i ze łzami w oczkach mówiła ,że wtedy jeszcze była zdrowa  , nie miała cukrzycy , i że chce znowu być mała ,więc kończyło się na tym, że ryczałyśmy obie. 

Tym razem pogrupowałam sobie zdjęcia i nawet część wysłałam do wywołania. Nazbierało się tego tyle ,że zanim dojdę do obecnego roku to na liczniku będzie 2020 rok. Miałam czas , bo od zeszłego piątku siedzimy w domu, ponieważ  Natka złapała jakąś infekcję gardła. Nie sądziłam ,że skończy się na antybiotyku a jednak. Cukry (odpukać) nawet w porządku ,a w porównaniu z początkiem miesiąca to nawet rewelka. Cukier na teraz 96. Martwią mnie tylko te infekcję , dopiero w październiku brała antybiotyk. Niestety rodzice nie zważając na nic puszczają chore dzieci  do szkoły i to nie tylko Ci pracujący , więc mikroby krążą po klasie jak szalone. Znowu będzie trochę nadrabiania. 

Tęsknię za czasami ze zdjęć. Za tym beztroskim uśmiechem małej ,za tym ,że budziłam się w nocy tylko po to ,żeby ją nakarmić ,przewinąć ,czy potem wysadzić na nocniczek i dać pić. Wtedy wydawało mi się to takie męczące ,a teraz bez zastanowienia znowu bym się znalazła ,,tam”. Tęsknię za tamtymi wyolbrzymianym, patrząc z perspektywy czasu problemami. Tęsknię za tym co było i nie wróci choćbym nie wiem jak bardzo chciała. Tęsknię za tym ,żeby dać dziecku od tak sobie chrupka ,czy banana, za tym żeby pozwolić jej wejść beztrosko do wody , za tym ,żebym mogła położyć się obok niej i zasnąć jak kiedyś bez paraliżującego strachu o cukier. Czasem zasypiam przytulona do mojej księżniczki ,ale z jej objęć wyciąga mnie dzwonek budzika. Tak jest mi ciężko i przykro wyswobadzać się z jej uścisku i wyobrażam sobie jakby to było miło móc tak przespać całą noc w objęciach ukochanego dziecka. Znowu zdjęcia sprawiły ,że jestem w nostalgicznym nastroju. Najgorsze jest to ,że jestem samotna z tym wszystkim ,nie sama ,bo mnóstwo wokół mnie ludzi ,ale samotna. Każdy ma swoje problemy, a ja robię dobrą minę do złej gry . Kogo poza mną może obchodzić to ,że Natka ma zły cukier ,że jest mi przykro ,bo nie może robić wszystkiego co zdrowe dzieci , kiedy ma na to ochotę?

6 Odpowiedzi na Smutki mamy cukierka.

  • ~aga-joz mówi:

    Łączę się w bólu, nawet nie wiesz jak bardzo Cię rozumiem i jak bardzo czuję to samo, choć wcale bym nie chciała. Taki los mamy, zastanawiam się czasem jak to jest, że tata Filipa nie ma takich problemów, dla niego wszystko jest proste…
    Zdrowia dla Nataszki, siły dla Ciebie, optymizmu dla wszystkich. Pozdrawiam- Aga

    • loona mówi:

      Masz rację faceci to jakoś tak lepiej znoszą. Chyba ,że tylko grają takich twardych i nie chcą rozpamiętywać tego wszystkiego ,żeby się nie rozkleić?

  • ~mama cukiereczka mówi:

    Witam i również łączę się w bólu. Niestety my mamy tak mamy że bardzo przeżywamy wszystko co dotyczy naszych pociech i dotyczy to zarówno zwykłego kataru jak i sprawa tak ważnych jak cukier naszych słodziaczków. Nie usprawiedliwiam tatusiów ale oni wszyscy chyba tak po prostu mają. My też właśnie przechodzimy kolejną infekcję po antybiotuku niestety. Ja czuwam całą noc a tatuś śpi.Loona napisz jak Nataszka radzi sobie w szkole. Mój synek również jest w pierwszej klasie i muszę powiedzieć że oprócz tego że mnóstwo wirusów to szkoła wpływa na niego bardzo dobrze. Pozdrawiam.

    • loona mówi:

      Moja Natka ostatnio się śmiała ,bo jak zmierzyłam cukier i okazało się ,że pomiar jest OK. to zatańczyłam ,,cukrowy taniec”. Zauważyła ,że jak ma dobre cukry to jestem wesoła ,a jak złe to markotna. Postaram się napisać o szkole jak znajdę chwilę wolnego czasu. Niestety w szkole również siedzę.

  • ~Agata mówi:

    Cześć dzisiaj weszłam na twojego bloga. I trafiłam na ten wpis no i co poryczalam się bo wróciły wspomnienia jak mój synuś był przed chorobą. Ze to beztroskie życie nie wróci ciągle tylko trzeba pamiętać o tym wszystkim obliczac. Martwić się czy nie za wysoki albo niski cukier. Momentami juz jestem zmęczona tym wszystkim. I jak sobie uświadomie ze jego życie cale będzie wyglądać to mi serce pęka. Pozdrawiam wszystkie mamy . Dzieciaczki

    • loona mówi:

      To prawda, że jesteśmy przemęczone , ale najbardziej boli nas mamy chorych na cukrzycę dzieci to ,że kiedyś one same, nasze ukochane dzieciaki będą musiały zająć się tym wszystkim.Musimy być silne dla naszych dzieciaków. Przyznam ,że czasem mnie wkurzają hasła typu ,,ja bym nie dała rady ,ja bym nie mogła” , wiem,że ludzie chcą dobrze ,ale nikt nas nie pytał czy damy radę, to się po prostu stało i nic nie miałyśmy do powiedzenia. Przykro mi ,że doprowadziłam Cię do łez , piszę co czuję , nie potrafię tak jak niektóre mamy ,,zaprzyjaźnić się z cukrzycą” , czy ją w pełni zaakceptować . Trzymam kciuki za cukry u synka. Wiem ,że dasz radę , bo musisz! Pozdrawiam cieplutko i bardzo dziękuję za komentarz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>