Miesięczne Archiwa: Marzec 2017

OJ TE CUKRY….

Cukrzyca stara się ze mną walczyć, żadna z nach nie odda walki walkowerem. Czasem mam wszystkiego dość ,ale cukrzycy nie mogę odpuścić , utrata czujności może mieć za wysoka cenę. Wkurza mnie ten brak stabilności. Ten sam posiłek , ten sam ruch ,a wartości cukru tak różne. Długo było dobrze ,a teraz znowu zaczęły się spadki i wzrosty. Przeniosłam wkłucie na rączkę ,bo pupa już wygląda jak poligon wojskowy, Wkłucia zmieniam regularnie ,ale zawsze po zdjęciu starego pomimo moich próśb i gróźb Natka ,,rozdrapuje” miejsce po wkłuciu. Dawniej wkłucie na rączce było gwarancją dobrych cukrów, teraz już nie jest. Wkurzam się sama na siebie, wczoraj przespałam wzrost cukru , w ciągu 3 godzin urósł ze 149 na 250 i z taką ,,francą” córcia się obudziła. Zmiana wkłucia , insuliny i nadal nie ma rewelacji , był jeden spadek ,może za dużo zjadła po nim? W odbicia przestałam wierzyć, ale może to błąd?

Irytuje mnie brak zrozumienia otoczenia na mój strach o zdrowie córeczki i moje permanentne przemęczenie. Wszyscy wszystko wiedzą lepiej. Już staram się nie dyskutować z ,,mądrzejszymi” o chorobie Natki.Duszę w sobie ten cały smutek i żal. Niedawno po kąpieli , kiedy rozsmarowywałam balsam do ciała na te małe , posiniaczone od wkłuć ciałko- Nataszka zaczęła płakać ,że ona nie chce się do końca życia męczyć z cukrzycą. Nie pierwszy to już raz dziecię moje straciło cierpliwość do tej podłej ,,przyjaciółki?”, kolejny raz obie płakałyśmy tuląc się do siebie. 

Nataszka od kilku dni zakatarzona , od 3 dni ma chrypkę, nie wiem już co robić , czy puszczać ją do szkoły ,czy dać się wychorować? Może przez to ma mało stabilne cukry? Nie wiem.