Oby nie celiakia…

Wyniki Natki w kierunku celiakii nie wyszły idealnie. Jeden wynik jest lekko pomad normę. Lekarka na wizycie ,ponad 2 miesiące temu ,uspokajała tatę Natki ,żeby się nie martwić ,bo to pewnie błąd. Tak bardzo chcę  ,żeby tak właśnie było. 

7 lipca mieliśmy kolejną wizytę. Udało się nie przybrać jej na wadze, co akurat w naszym przypadku jest wskazane , nawet lekko spadła. Radość z braku kolejnego kilograma miesza się z obawą , czy to dzięki lepszemu odżywianiu , czy przez celiakie. Na szczęście urosła, prawie centymetr, dobre i to. Tym razem też byłam na wizycie, podzieliłam się obawami z lekarką , liczyłam na to ,że usłyszę to co usłyszał tata Natki ,,to pewnie błąd” ,ale usłyszałam ,,nie ma co się martwić na zapas , co ma być to będzie”. Nie to chciałam usłyszeć. Boje się , jak wyjdą wyniki , czy uda nam się uniknąć drugiej choroby? Nataszka podłamana, kolejne ograniczenia nie są przez nikogo mile widziane , płakała ,,że nie dosyć ,że ma cukrzycę to teraz jeszcze może mieć kolejną chorobę . że to nie jest sprawiedliwe , zgadzam się z nią w 100% ,ale jestem bezradna i bezsilna , nie mam żadnego wpływu na to jakie będą wyniki. 

Mam delikatnego doła , cukry pod koniec lipca były masakryczne, teraz jest lepiej ,ale smuci mnie to ,że wysokie cukry niszczą moje dziecko od środka. Sama też mam różne problemy zdrowotne, które zaniedbuje, ale muszę wziąć się w garść dla mojej córci i porobić odpowiednie badania.

Natka nie che sama mierzyć cukru.Nie dziwie się jej wcale, to takie męczące , wkurzające i upierdliwe. Ta sama czynność wykonywana kilkanaście razy dziennie potrafi dorosłego wyprowadzić z równowagi i zniechęcić,a co dopiero dziecko. Kiedy kolejny raz uświadamiamy sobie ,że to na zawsze to ryczymy obie jak szalone. To w jakimś tam stopniu oczyszcza , pozwala ,,odlać” trochę goryczy , która zbiera się każdego dnia we mnie i w moim dziecku. Płaczemy do utraty sił ,albo do momentu , w którym którejś z nas przypomni się coś śmiesznego.  

Za 2 tygodnie szkoła. Już mam doła ,kiedy wyobrażę sobie te bezczynne godziny spędzone na szkolnym korytarzu. Jedynie myśl ,że to dla dobra dziecka , uspokaja mnie i upewnia ,że ,,tak musi być” , jednak coraz bardziej obawiam się o przyszłość. 

Z dobrych rzeczy ,które się ostatnio wydarzyły ,muszę wymienić to ,że tata dostał wyniki i okazało się ,że ma tylko stan zapalny (mam nadzieję ,że wyniki są skrupulatne). Pół roku wyjęte z życiorysu , obawa , strach , mam nadzieję ,że wszystko będzie dobrze. Przyznam ,że początkowo z jakąś taką niepewnością patrzyłam na te wyniki po tych wszystkich wstępnych diagnozach , które były równoważne z …Nawet nie chcę o tym myśleć. Teraz już wierzę ,że będzie dobrze. 

Nadal pozostaje strach przed wynikami Natki , jedna niepewność przeszła w drugą , więc znowu to oczekiwanie. 

4 Odpowiedzi na Oby nie celiakia…

  • ~zuzia mówi:

    Witam. Zaglądam tu do Was regularnie i dzisiaj czytając wpis, że Natasza musi tyle razy mierzyć cukier chciałabym Pani polecić freestyle libre. My nie mierzymy cukru z paluszków od roku czyli od kiedy to cudo jest dostępne w Polsce. Nie jest to tania rzecz ale warta swojej ceny. Ciągły monitoring i jeszcze te strzałki pokazujące czy cukry idą w górę czy w dół. Ja jestem o synka wiele spokojniejsza przede wszystkim gdy jest w szkole. Jeśli chciałaby Pani dowiedzieć się więcej na ten temat to mogę podać kontakt do siebie. Pozdrawiam i życzę wytrwałości.

    • loona mówi:

      Witam również bardzo serdecznie. Bardzo dziękuję za informację. Miałyśmy okazję przetestować to urządzenie i faktycznie sprawdza się.Również u nas paluszki odpoczywały , jednak Natasza panicznie boi się zakładania sensora i twierdzi,że jej przeszkadza,bo nie może czuć się w nim ,,swobodnie”. Chyba nie pisałam o naszej przygodzie z librą.

  • ~aga-joz mówi:

    My też czekamy na wyniki na celiakię Filipa i aż mi zimno w środku się robi, kiedy pomyślę, że mogą być dodatnie. Cukrzyca jest wymagająca, a celiakia z cukrzycą razem to już kosmos nie do wyobrażenia. Ale nie ma rady, musimy dać radę, nawet jeśli sił brakuje.
    Szkoda, że Nataszka nie polubiła Libry. Filip jest w niej zakochany, nie wyobraża sobie kłucia palców- nawet kiedy czasem trzeba sprawdzić z krwi, to bardzo protestuje. Libra bardzo ułatwia życie, choć niestety jest kosztowna. Prawdę mówiąc cieszę się, że Filip ma spokojne podejście do sprzętu- nie przeszkadza mu ilość założonych wkłuć i woli jedną aplikację na 2 tygodnie niż ciągłe nakłuwanie palców. Miejmy nadzieję, że i u Was kiedyś podejście się zmieni. Powodzenia!

    • loona mówi:

      Libry jak libry, ona pomimo kilku lat z cukrzycą nadal bardzo boli się igieł. Każdy się temu dziwi. Już wkłucia to jest olbrzymi stres dla nas obu. Na szczęście sensorami zajmuje się tata Natki. Może we wrześniu uda nam się jej go założyć. Czekam na powtórkę badań na celiakię z duszą na ramieniu. Trzymam kciuki za nasze dzieciaki ,żeby nic nowego nie doszło.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>