KONKURSOWA BAJKA EDUKACYJNA

CUKROWA KSIĘŻNICZKA

Była sobie raz mała dziewczynka o imieniu Nataszka , która bardzo kochała swoje przedszkole. Uwielbiała panie przedszkolanki , kochała wspólne zabawy z dziećmi i była bardzo dumna z tego ,że może chodzić do przedszkola. Co z tego skoro przedszkole nie kochało jej. Każdemu przeszkadzała, każdy jej się bał.Nie, nie dlatego ,że dziewczynka była niegrzeczna, czy okropna,ale dlatego ,że była chora. Nataszka nie rozumiała, czemu wszędzie musi chodzić ze swoją mamusią, ani dlaczego mama kazdego dnia przesiaduje na korytarzu przedszkola , nie wyczuwała też i nie rozumiała ,że panie z przedszkola chociaż się do niej uśmiechają i jej współczują nie mogą doczekać się chwili ,kiedy dziecko trafi do innej grupy w przedszkolu ,a najlepiej już do szkoły. Nikt nie zwracał uwagi na to jaka ta mała dziewczynka o blond włosach i niebieskich oczach ,musi być dzielna.
-,,Mam cukrzycę i pompę insulinową” mała mówiła bez wstydu , sama starała się mierzyć cukier i informowała o tym ,że źle się czuje. Co z tego , skoro tak naprawdę nikomu nie zależało na tym ,żeby umieć pomóc dziecku.
-,,Dlaczego płaczesz mamusiu” -pytało dziecko swojej matki,
-,,Bo bardzo Cię kocham” odpowiadała mama tuląc brzdąca do piersi. Przecież nie mogła powiedzieć dziecku ,że nienawidzi cukrzycy , która odebrała jej i jej dziecku normalność , która sprawiła ,że zwykłe czynności stały się uciążliwe i męczące , która choć wywoływała współczucie ,to również budziła strach wśród pań przedszkolanek , które miały się dziewczynką opiekować.W rezultacie dziewczynka chodziła do przedszkola razem z mamą.
-,,Ja bym walczyła o opiekę nad małą w przedszkolu” -mówiły znajome, ale mama wiedziała ,że to jak walka z wiatrakami.
-,,Nie można nikogo zmuszać do opieki nad chorym dzieckiem jeśli ktoś nie chce tego robić sam z siebie, z potrzeby własnego serca. Zmuszana do tego osoba w końcu podświadomie znienawidzi to dziecko i będzie je traktować gorzej niż inne dzieci. Nie chcę ,żeby mała została odrzucona”-odpowiadała mama , która na początku starała się załatwić dla pań z przedszkola specjalne szkolenia ,ale niestety ,żeby cokolwiek miało sens muszą zaangażować się wszyscy ,więc po pewnym czasie kobieta zrezygnowała i starała się nie wadząc nikomu dać swojemu dziecku chociaż odrobinę normalności.
Nataszka bardzo lubiała wyjazdy na wycieczki, początkowo panie przedszkolanki starały się zniechęcić mamę do takich wyjazdów, ale widząc determinację kobiety nie utrudniały w żaden sposób wspólnych wyjazdów. Oczywiście Natka jeździła razem ze swoją mamusią,która cieszyła się radością swojego dziecka, jedynie strach przed zepsutym wkłuciem zakłócał jej delektowanie się szczęściem dziecka. Nie ma wspanialszej chwili w życiu rodzica ,niż kiedy słyszy szczery śmiech swojego dziecka,a do tego jeśli szczery śmiech pojawia się pomimo tak poważnej choroby jaką niewątpiliwie jest cukrzyca. Czasem mama słyszałą komentarze innych rodziców, że fajnie jest jechać na taką wycieczkę z dzieckiem. Matka czuła wtedy zażenowanie, bo ciągłe tłumaczenie ,że nie ma innego wyjścia krępował ją. Płaciła za siebie, ale zdawała sobie sprawę,że nie każdy o tym wie.
Córeczka zaczęła wypytywać mamę,czemu ta przesiaduje w przedszkolu , mama nie kryła prawdy ,że to z powodu cukrzycy ,bo panie nie chcą i nie potrafią zmierzyć cukru.

Lata mijały , dziewczynka stała się kobietą. Mama z dumą patrzyła na swoją dzielną córeczkę. ,,Będę przedszkolanką” mawiała kiedyś dziewczynka i słowa dotrzymała.
Pewnego dnia , kiedy była w pracy usłyszała za plecami cichy szloch małego chłopca. Odruchowo odwróciła się i zobaczyła swoją dawną nauczycielkę z przedszkola, tą samą ,która wcześniej nie chciała mieć nic wspólnego z cukrzycą… Nauczycielka rozpoznała swoją wychowankę , zawstydziła się ,a na jej twarzy pojawiło się zakłopotanie.
-,,Dzień dobry , do jakiej grupy będzie chodził wnuczek”- zapytała z uśmiechem swoją byłą nauczycielkę Natasza.,
-,,Chyba do SMERFÓW”-usłyszała niepewną odpowiedź.
-,,To moja grupa” – ucieszyła się Natka.
-,,Tylko jest jeden problem… On , on ma cukrzycę…”-odpowiedziała kobieta i wybuchnęła płaczem. Natka podeszła do niej i przytuliła ją niepewnie, po czym chwyciła za rękę jej wnuczka -,,To nie jest żaden problem ,razem damy sobie radę. Prawda?” -zapytała malca , który kurczowo trzymał jej dłoń.
-,,Tak”- przytaknęło dziecko.
-,,Plosę pani ale ja jestem inny , ja mam pompę insulinową i musę miezyć cukier” -dziecko spojrzało na swoją panią ze strachem.
-,,Inny ,nie znaczy gorszy”-odpowiedziała rezolutnie Natasza ,
-,,Ja też mam pompę insulinową, chcesz to porównamy nasze pomp ,a cukry będziemy mierzyć razem , pokażesz mi swój glukometr?”-zapytała nauczycielka.
-,,TAAAAAK”-ucieszył się malec.
-,,To biegnij do dzieci ,a ja porozmawiam z twoją babcią”.
Malec z radością dołączył do grupy dzieci.
,,Niech się pani nie martwi , zajmę się małym , ja nie boję się cukrzycy. Wszystko będzie dobrze”.
-,,Dziękuję”-odpowiedziała speszona kobieta. Ale widać było z wyrazu jej twarzy ,że jej ulżyło.
-,,Proszę pozdrowić swoją mamę i powiedzieć jej ,że wychowała Panią na wspaniałą osobę”.
-,,Proszę mi mówić po imieniu”-powiedziała Nataszka
-,,Pozdrowienia z pewnością przekażę”.
Kobiety rozeszły się w swoje strony. Z sali przedszkolnej słychać było słowa zachwytu
-,,Wow, on ma taką pompę jak pani , ooooo i i gły się nie boi”.
Nigdy nie wiadomo co komu pisane ,ale zawsze warto być człowiekiem. Pomagajmy sobie nawzajem, bo nigdy nie wiadomo ,kiedy my takiej pomocy będziemy potrzebować.