objawy nieswoiste i swoiste

CUKRZYCA U DZIECKA-OBJAWY SWOISTE I NIESWOISTE…

Wtedy myślałam,że wszystko jest dobrze, tzn. podejrzewałam ,że coś jest nie tak ,ale kiedy dzieliłam się swoimi obawami ,każdy pukał się w czoło ,mówiąc ,że szukam problemów tam gdzie ich nie ma. Teraz wiem ,że dziecko wie ,kiedy coś niedobrego z nim się dzieje. Wtedy zaczyna szukać większej bliskości z tymi , których kocha, którym ufa.  Pamiętam jak zanim rozpoznano cukrzycę córcia cały czas chciała się do mnie tulić , w zasadzie na okrągło powtarzała jak bardzo mnie kocha i pytała ,czy ja ją kocham .Zawsze dużo się tulimy , kokosimy i wygłupiamy ,ale wtedy ona najchętniej by się ode mnie  nie odklejała. Oczywiście ,że  nie przyszło mi wtedy do głowy ,że to może być wołanie o pomoc… Potem doszły bardzo rozszerzone źrenice , Paweł twierdził ,że się wygłupiam. Wypieki na buzi traktowaliśmy jako objaw dobrej zabawy i udanych wygłupów ,  teraz wiemy ,że taki rumień cukrzycowy robi się wtedy , kiedy długo utrzywmują się wysokie cukry. Nie zapomnę też tego jak córcia wybudzała się w nocy i mówiła ,,coś się ze mną dzieje mamusiu” , myśleliśmy ,że miała  zły sen ,albo boli ją brzuszek.Przytulałam ją dosiebie i spokojnie zasypiała , taka ufna…Teraz kiedy wiem ,jak mogła się wtedy czuć nie mogę powstrzymać złości na siebie i wszystkich dookoła!!!   Innym typowym dla cukrzycy objawem było wzmożone pragnienie ale córcia od zawsze dużo piła ,a wyniki miała idealne więc nie było to dla nas niczym dziwnym , jednak kiedy zaczęła jedno picie popijać drugim zaczęłam mieć obawy ,że to cukrzyca. Dodatkowo miała nieposkromiony apetyt , jadła a chudła.Sama wiedziała,że jak zje to gorzej się czuje , więc potrafiła stać przy otwartej lodówce patrzeć na jedzenie i płakać,teraz jak sobie przypomnę,że denerwował się na to ,bo lodówka się zepsuje wstyd mi i czuję olbrzymi  niesmak .Wtedy nie wiedziałam,czemu tak robi. Innym niepokojącym mnie objawem ,było to ,że córcia miała normalnie taki flaczek na brzuszku ,skórka jej zwisała , wydawało mi się ,że u takich maluszków nie powinnomieć to miejsca, nawet po schudnięciu (skóra dziecka jest bardzo elastyczna) , teraz wiem ,żę były to objawy odwodnienia. Do tego doszedł przykry zapach z ust ,ale mała ma problemy z ząbkami , jesteśmy pod stałą kontrolą stomatologiczną ,ale nie wszystko dało się zaleczyć więc sądziłam ,że to od tego… Należę do tych nadopiekuńczych mam, w zasadzie ze wszystkim biegałam do lekarza, czuję złość na naszą doktórkę,że zawsze mnie traktowała z góry , że zawsze miała mnie za nadgorliwca i w zasadzie bałam się wizyt u niej, bo zawsze wychodziłam na idiotkę!!!   W tym czasie Nataszka  sporo chorowała , brała 2 antybiotyki doustnie,a potem w zastrzykach . Pamiętam jak na kontroli mówiłam doktórce, że mała bardzo schudła ,że jest zmęczona ,ma zaczerwienione okolice intymne , pokrzywkę i świąd skóry , że skórka na brzuszku jest dziwna ,że pije więcej. Pani doktor wszystkie te objawy ZBAGATELIZOWAŁA!!!! Powiedziała ,że mała miała z czego schudnąć, a resztę mojego ,w jej mniemania gderania ,puściła mimo uszu. Więc skoro ,wszyscy na około mówili ,włącznie z lekarzami ,że wszystko jest dobrze , to czemu niby miałam się martwić??? A jednak się martwiłam… Po kontroli u lekarza mieliśmy iść na bal do przedszkola , Natka cały czas na to czekała… Ale przytuliła się do mnie i powiedziała ,że chce do domciu.  Ktoś kto zna moją córcie ten wie, że jest to żywe srebro w miejscu nie usiedzi,a wtedy była taka uległa, taka grzeczna , zastanawialiśmy się, że może wyrosła ze swoich psot , niestety prawda przeszła nasze najgorsze przypuszczenia. Ale skoro doktórka z wieloletnim stażem wyśmiała moje obawy , skoro wszyscy wkoło mieli mnie za wariatkę to sama chciałam wierzyć,że wszystko jest ok. W końcu postanowiłam zrobić sama małej badania, nie zdążyłam , bo trafiliśmy na OIOM… Ale to już inna historia…