Informacje

To jest przykładowa strona WordPressa. Możesz ją zmodyfikować, aby umieścić tu informacje o sobie lub swojej witrynie, by czytelnicy wiedzieli, kim jesteś. Możesz utworzyć takich stron ile tylko zechcesz, możesz również tworzyć podstrony i zarządzać wszystkim z poziomu panelu administracyjnego WordPressa.

4 Odpowiedzi na Informacje

  • ~Dorota mówi:

    Piekny blog. U naszego synka 4,5 letniego Kubusia dwa tyg temu zdiagnozowano cukrzyce do dzis nie moge w to uwierzyc nie potrafie sie z tym pogodzic a pytania malego czy tylko on ma ta chorobe dobijaja mnie. Czuje strach tak jak autorka blogu o kazda sekunde minute zycia dziecka jak nad tym zapanowac nie wiem ucze sie ale jest cholernie ciezko mi i mezowi ciagle zastanawiamy sie dlaczego akurat nas to spotkało??? Dziekuje za ten blog nie czuje sie juz samotna w swym cierpieniu bo wiem ze ktos tam na swiecie wlasnie przezywa to samo

    • loona mówi:

      Pierwszy rok po diagnozie jest najtrudniejszy. Potem bywa różnie ,ale nabyte doświadczenie pozwala lepiej poznać wroga jakim jest cukrzyca. Bardzo mi przykro ,że kolejny maluszek zachorował. Pozwolę sobie pisać na Ty i tak samo pisz do mnie. Moja Natka też pyta (teraz dość często) czemu jest chora , czemu tak mało ludzi choruje , rozpacza ,że nie może jeść tego na co ma ochotę i czasem kiedy jest głodna. Niestety jeszcze nie jedno pytanie ,które zada Wasz synek spowoduje ukłucie w sercu. Ja często odpowiadałam małej na zadane przez nią pytania ze łzami w oczach ,albo obie ryczałyśmy. Do tej pory zadajemy sobie pytania ,,jak? kiedy? dlaczego? nasze dziecko zachorowało”. Niestety tak jak zauważyłaś strach rodzica o dziecko (szczególnie o cukry dziecka) jest nieodłącznym elementem cukrzycy. Nawet samopoczucie rodziców dzieciaków z cukrzycą jest uzależnione od dziecięcych cukrów. Dobre cukry=dobre samopoczucie , złe cukry=złe samopoczucie. Synek bardzo niedawno zachorował. Musicie dać sobie czas na przyswojenie nowej rzeczywistości ,czas na łzy ,smutek i żal. Przynajmniej ja tak miałam, słowa pocieszenia bardziej mnie raniły i denerwowały niż mi pomagały. Z pewnością będzie inaczej niż do tej pory. Pewnie na szkoleniach mówią ,że dziecko nie będzie mogło jeść tego czy tego. Powiem tak, dzieciaki z cukrzycą jedzą wszystko to co inne dzieci tylko trzeba umiejętnie podawać na to jedzenie insulinę , Często metodą prób i błędów. Wasz synuś będzie mógł robić w sumie wszystko na co będzie miał ochotę ,ale trzeba będzie pilnować cukrów. Zadanie stawiane przed rodzicami nie jest łatwe ,ale dacie radę ,bo robicie to dla swojego największego skarbu. Może w końcu wymyślą lek i nasze dzieciaki pozbędą się cukrzycy? W końcu już tyle ,,myszek” uleczono ,to może w końcu człowieka też się uda!!!
      Bardzo się cieszę ,że mogę w jakiś sposób pomóc Ci moimi wpisami. Pisz w razie pytań. DZIĘKUJĘ ZA KOMENTARZ .

  • ~Kasia mówi:

    Witam.
    Przez przypadek trafiłam na tego bloga…ale chyba tak miało być…przeczytałam i…myślę, że niestety jeszcze ciągle cukrzyca rządzi Wami Rodzicami. Dlaczego tak uważam? bo martwicie się każdym cukrem, a niektórych rzeczy nie jesteśmy w stanie „przeskoczyć” :(…choroba, zapchane wkłucie, podjadanie przez dziecko, wyrzynający się ząb, albo taki ząb, który akurat prosi się o leczenie…każda sytuacja podnosi cukier…moja córka zachorowała jak miała 6 lat. Dla dziecka, które panicznie bało się zastrzyków(wpadała w histerię przed każdym zastrzykiem), to była tragedia. Do szpitala trafiłyśmy w śpiączce cukrzycowej…walka o przeżycie, a potem odłączenie od pompy insulinowej i walka o przyzwyczajenie się do kłucia przed każdym posiłkiem(cyt.: wolę już nic w życiu nie zjeść niż wziąć zastrzyk)…każdy wysoki cukier u mojego dziecka odbierał mi apetyt(gula w gardle-jak wiecie jakie to uczucie). Przez dwa miesiące po szpitalu schudłam z nerwów prawie 10 kg. A moja córka…po odłączeniu od pompy i przewalczeniu kłucia penami(oj! ciężko było…) zaczęła malować tęcze, obdzielała rysunkami cały oddział…Rozmawiałam z nią o wszystkim związanym z cukrzycą, nawet o stopie cukrzycowej, którą pokazałam jej w internecie, ale wyjaśniłam, że jej to nie grozi, bo ma regularnie sprawdzany i regulowany insuliną poziom cukru. Zaczęliśmy żyć na nowo, na nowy inny sposób-umówiłam się z nią, że jeśli będzie chciała coś zjeść, co dostałą od kolegi lub koleżanki(np. cukierki urodzinowe), to może przynieść do domu i jej policzę do posiłku. Zaczęłam szperać po internecie, dużżżo informacji znalazłam i bardziej oswoiłam się z cukrzycą. Cała rodzina przestawiła się na zdrowsze jedzenie(to prawda, że cukrzyk może jeść wszystko, tylko powinien wziąć odpowiednią dawkę insuliny….ale nawet dla całkiem zdrowego człowieka szkodliwe są chipsy, cola, fastfoody, mnóstwo innych rzeczy…, a jedzenie częściej niż co 3 godziny(tyle akurat działa NovoRapid) – też nie jest zdrowe, więc po co jeść częściej i to w dodatku syf – trochę więcej rozsądku). Później gdy przyszedł czas na pompę, moja córka powiedziała, że jej nie chce…bo…chce być wolna… :). Wszystkie boiska, place zabaw, drzewa oraz inne przeszkody bez oglądania się na pompę, są jej. Na pewno dla młodszych dzieci jest to wygodniejszy sposób, ale ona jako sześciolatek podjęła bardzo dorosłą decyzję. Zresztą po wkłuciu penem igłą 5mm skóra dużo szybciej się regeneruje niż po wkłuciu z pompy, więc nie ma zrostów. Nauczyliśmy się żyć z tą chorobą, cukry były super, wcale nie chorowała, aż poszła do pierwszej klasy….po pierwszym tygodniu zaczęły się infekcje i cukry nie do opanowania. To właśnie wtedy przekonałam się, że niektórych rzeczy nie jesteśmy w stanie opanować i przewidzieć. Pozostaje się do nich przyzwyczaić i żyć dalej. Dodatkowo okazało się, że moja córka bardzo głęboko przeżywa każdą emocję, a emocje dają adrenalinę, która produkuje duuuużo cukru:). I tak: gra w Monopol-cukier 250 :); kolorowanie obrazków-240; radość z przyjazdu wujka-320; oglądanie ScoobyDoo-250 i tak dalej…Wcale nie musiała się bać lub denerwować aby mieć skok adrenaliny. Od tej pory cukrzyca „jest z nami”, kontrolujemy ją na tyle ile się da(HbA1c – średnio 6,8 – 7,0), „ale nią nie żyjemy”, jest gdzieś obok nas, bo inaczej się nie da. Sprawdza się cukry, liczy i waży jedzenie, podaje insulinę, jak trzeba to korektę lub coś na niedocukrzenie. Córka chodzi do szkoły podstawowej i muzycznej(którą sama wybrała), bardzo lubi wszystkie zajęcia, chociaż jest ich bardzo dużo. Ale żyje życiem normalnego zdrowego dziecka(nawet do tego stopnia, że czasami zapomni wziąć insulinę na jedzenie :)),albo zmierzyć cukier), a my cukrzycę traktujemy jak kogoś znajomego, z kim się trzeba liczyć, ale nie żyć tak, aby cały świat się wokół niej kręcił. Jedni ludzie przed jedzeniem biorą tabletkę na niestrawność a inni insulinę… Dla niej i jej kolegów jest normalne, że mierzy cukier, bierze insulinę, czasami coś dojada, albo zabiera do śniadaniówki aby w domu to policzyć. Tyle, że się o tym mówi wszędzie, gdzie istnieje taka potrzeba.
    I to by było na tyle…:))
    Moja rada: kontrolujcie cukrzycę, ale nie dajcie jej zawładnąć wszystkimi sferami waszego życia i dużo rozmawiajcie o wszystkim z waszymi dziećmi. Czasami może się wydawać, że są za małe aby zrozumieć…ale to tylko pozory, bo one wiedzą, widzą i rozumieją duuuużo więcej niż się nam dorosłym wydaje.
    Aha! i jeszcze coś na temat odwiecznego pytania rodziców dzieci, które zachorowały na cukrzycę: dlaczego właśnie nas to spotkało? Wierzcie mi, to nie jest jeszcze najgorsza choroba, dodatkowo obecnie nauka i medycyna potrafią nad nią doskonale panować(pomyślcie jak by to było gdyby wasze dziecko zachorowało 30-40 lat temu?). A jeżeli chodzi o metafizykę, to ktoś mi kiedyś powiedział, że dusza dziecka, które w przyszłości zachoruje na cukrzycę, już zanim się urodzi wybiera sobie rodziców…takich którzy będą w stanie podołać wszelkim przeciwnością związanym z tą chorobą. Czyli jednym słowem: zostaliśmy wybrani przez nasze dzieci :).

    • loona mówi:

      Tak przyznaję bez bicia ,,żyję cukrzycą mojej córeczki” ,bo inaczej nie potrafię. Widzę w jej oczach ,kiedy coś złego dzieje się z cukrami i jest mi jej wtedy bardzo żal , bo widzę jak się męczy. Chcę ,żeby w dorosłe życie weszła w pełni sił , tak jak jej całkiem zdrowe koleżanki. Nie wpadam w panikę przy każdym wysokim cukrze, jednak jeśli się utrzymują i powtarzają to wpadam w przygnębienie , bo wkurza mnie ta bezsilność. Męczy mnie też ciągłe zagrożenie hipoglikemią , której boję się najbardziej , szczególnie w nocy.
      Jeśli chodzi o Nataszkę to robi wszystko to co jej rówieśnicy , no może poza ciągłym dojadaniem. Jednak wiem ,że czeka na lek , sama mi o tym mówi i dopytuje się. Tak jak piszesz dzieci wiedzą barrrdzo dużo. Więcej niż nam się wydaje, uważam ,że czasem kryją swoje negatywne emocje związane z chorobą ,bo nie chcą nas martwić.

      Kiedyś w przedszkolu po wahaniach cukrów Natka przytulona do mnie powiedziała ,,dlaczego ona tak mnie męczy?” . ,,Kto?”-zapytałam , będąc przekonana ,że chodzi o jakąś koleżankę. ,,Cukrzyca”- odpowiedziała Natka… Nasze dzieci też czekają na lek , tylko chcą pokazać nam dorosłym jakie są dzielne i dać nam powód do dumy.
      BARDZO dziękuję za komentarz. Pozdrowienia dla Ciebie i córeczki. Samych dobrych cukrów!!!! A najlepiej leku!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>