siostra

CIAŁO MÓWI ,,NIE” , MÓZG MÓWI ,,TAK”.

Nadal smutno, nadal wszystko co mnie otacza to jedna wielka niewiadoma. Tęsknię za życiem , w którym jedynym problemem było to ,żeby zdążyć na czas do pracy. Czekam na wyniki Nataszki. Błagam Boga ,żeby wszystko było w jak najlepszym porządku , nie przetrwam kolejnego ciosu. 

Tata trzyma się dobrze, chociaż teoretycznie wedle diagnozy z obrazu klinicznego choroba jest bardzo poważna , bardzo… 21 idzie na operację , która sama w sobie jest bardzo niebezpieczna, ale nie ma wyjścia ,musi zaryzykować ,żeby żyć. Może okaże się ,że diagnoza jest błędna. Oby tylko była możliwość wykonania operacji. Oby wybudził się po niej.

Martwię się , nie płaczę już tak często ,bo już nie mam czym , nie mam siły na płacz. Podniosę się , nie pierwszy raz dla mojej córeczki. Nata też martwi się o zdrowie dziadka. Jest z nim bardzo związana. Pani  w szkole powiedziała ,że bardzo przeżywa chorobę dziadka i dużo o niej mówi. Nie spodziewałam się tego , bo przy mnie tego nie robi , zdałam sobie sprawę ,że najnormalniej w świecie nie chce mi przysparzać cierpienia. Wstyd mi , że przeze mnie mała dusi w sobie te negatywne emocje związane z chorobą ukochanego dziadziusia. 

Boję się też o siebie.Moje wyniki badań też nie są idealne. Jeśli nie daj Boże będzie konieczność pobytu w szpitalu to co będzie z Natuśką? Ona jest bardzo ze mną związana. Obawiam ,że jej tata nie poradzi sobie z cukrzycą tak dobrze jak ja. Boję się co by było z nocnymi pomiarami , które u nas są niezbędne. Wczoraj wyłapałam dwa spadki w ciągu 3 godzin, najpierw było ponad 60 , wypiła sok ,a potem 48. Masakra. 

Z cukrami bywa różnie ,chociaż ostatnio nawet całkiem zadowalająco (odpukać). Nie genialnie , idealnie ,ale nie ma skoków. Wolę cukier na poziomie 140-150 niż góry i doliny, typu 50 , potem 500. Od wczoraj spada nam zapotrzebowanie na insulinę, stąd ten nocny spadek. Ogólnie baza na 25% , mniej insuliny ,i jeszcze muszę dosładzać. Ciekawe jak długo to potrwa , ,,chwilo trwaj” chciałoby się krzyczeć. 

Jakiś czas temu moje dziecię rozśmieszyło mnie do rozpuku. Ćwiczyła zawzięcie brzuszki, przysiady itp. Po kilku seriach coś zaczęła mówić , podeszłam bliżej i usłyszałam ,,ciało mówi ,,NIE” , mózg mówi ,,TAK” ” . Padłam. Ta to potrafi się motywować. Jest taka dzielna , kochana i cudowna. Teraz słyszę zza okna jak świetnie bawi się z dzieciakami. (Na dworze jest ze swoim tatą). Cieszę się ,bo moja Natka jest bardzo lubianym dzieckiem, inni chętnie się z nią bawią. Dzwonią po nią ,żeby wyszła na dwór. Jestem bardzo z niej dumna i żal mi ,że nie będzie  mieć rodzeństwa , o którym coraz częściej mówi , bo byłby najlepszą siostrą na świecie.